E: Mama mi powiedziała, że się urodziłam dwa tygodnie po terminie. Termin był na 23 listopada, a ja byłam dopiero 6 grudnia.
M: Eee tam, to i tak byś była strzelcem!
E: [zbiera szczękę z podłogi bezbrzeżnie zdziwiona tym, że Marcin w ogóle wie coś o znakach zodiaku] Ale... ale... co to w ogóle za tekst?
M: Gówniany! Ale nie mam lepszego.